|
W najbliższych dniach czekają nas wyjazdy na cmentarze – bliskie i dalekie. Wybieramy się na groby osób kochanych i znajomych – tych, których ledwo pamiętamy i tych, których odejście boli ciągle bardzo dotkliwie. Spiesząc się, by zdążyć zapalić wszystkie znicze i odmówić krótkie modlitwy, zatrzymajmy się choć na chwilę.
Przywołajmy w pamięci zamazane obrazy, poczujmy w sercach dawną bliskość. Zapamiętajmy dywany złotych liści na cmentarnych alejkach. Pomyślmy o tych, których mogił nikt już nie odwiedza. Może warto przystanąć i oddać się krótkiej zadumie. Do refleksji skłania też niewątpliwie piękny wiersz Kazimiery Iłłakowiczównej, który emanuje serdecznym smutkiem... Umarli…Znajomi…Kochani… Idą ku mnie tylko kalinami po cierniach, po sinych jagodach, umarli, znajomi, kochani. Idą ku mnie tylko po szelestach, między wichry zadyszane wplątani: „Tu, tu?...Ach, cóż za pogoda…” Od szronów – brwi ich siwe, młode rzęsy dziwnie ociężały… i głaszczę ich, choć wiem, że – nieżywi… znajomi, ci których kochałam: Jaś, co spalił się wraz z samolotem, i Kazio, co zginął potem, Pawełek oceanem przykryty Tadzio zastrzelony przez bandytów… Młodzi. zamyśleni, zmarnowani, idą ku mnie, idą kalinami znajomi, umarli, kochani. |